PILSWEIZER Browar z Grybowa

 

PILSWEIZER Browar z Grybowa
Artykuł dostępny w 22 wydaniu gorliczanin.pl

Pilsweizer Browar z Grybowa

Jeśli ktoś zapyta mnie czy lubię dobrze zjeść, odpowiem mu zdecydowanie: „Tak!”. Jeśli ktoś zapytana mnie czy lubię dobrą książkę, również odpowiem mu twierdząco. A gdy ktoś zada mi pytanie, jakie lubię piwo, usłyszy ode mnie: „Dobre lubię piwo.”  Jestem pewien, iż każdy z nas myśli podobnie, ale pewien tez jestem, iż żeby produkt, bez względu na to czym jest, był prawdziwie dobry, musi spełniać jeden warunek – potrzebuje duszy, potrzebuje życia.
Zawsze, kiedy sięgałem po butelkę z Browaru Pilsweizer, wiedziałem, że wraz z pierwszym łykiem poczuję na języku wyjątkowy smak. A skoro smak już znałem, chciałem również poznać osobę odpowiedzialną za warzenie tego złotego napoju. I tak oto, od telefonu do telefonu, udało mi się spotkać z Andrejem Chovancem, członkiem zarządu oraz współwłaścicielem Browaru Pilsweizer. Jednak za nim o tym, trochę historii, jak to było wcześniej…

Pierwsze wzmianki o browarze w Grybowie sięgają początku XIX w., jednak dokładne materiały datuje się na rok 1830, kiedy to rząd austriacki sprzedaje miasto Grybów baronowi Ferdynandowi Hoschowi. Na wykupionym przez niego terenie znajdowało się siedem małych browarów, z czego największy w Siołkowej. Baron właścicielem pozostawał do roku 1887, w którym to na kartach historii pojawił się Franciszek Paschek.

Nowy właściciel był nie tylko handlowcem, ale również fachowcem i miłośnikiem warzenia piwa, dlatego jego trunek szybko zyskał sławę na terenie monarchii austro-węgierskiej. Doskonałą jakość browaru potrafił utrzymać również jego syn, który po śmierci Franciszka Paschka I kontynuował warzelniczą tradycję. Tradycja ta była podtrzymywana również w następnym pokoleniu, aż do czasu drugiej wojny światowej. Wtedy, niestety, zaczęły się problemy. Ilość warzonego piwa systematycznie malała.
Później, wraz z odejściem hitlerowskich wojsk, pojawiła się nadzieja na odbudowę dawnej świetności browaru. Otóż, Maria Paschek, jedna z poprzednich właścicielek zakładu, powróciła do swojej posiadłości, by nadać zakładowi nowego blasku. Niestety, przeszkody jakie spotkała na drodze do sukcesu, okazały się zbyt duże. Wprowadzona w 1946 roku „Ustawa o nacjonalizacji przemysłu” spowodowała, iż zakład piwowarski z prywatnych rąk trafił w ręce państwowe. Przez długie lata browar zmieniał swoich opiekunów, aż w roku 2005 pojawiło się światełko w tunelu na powrót do dawnej, historycznej świetności.
Światełko dalekie, nikłe, ale w zasięgu ręki. Z takim przekonaniem do sprawy podeszli ojciec  z synem, czyli Ivan i Andrej Chovanec, czesko-słowacki duet, który tradycję warzenia piwa ma we krwi.

Nowi właściciele musieli uporać się nie tylko z problemami finansowymi, a tych odziedziczyli po przednich zarządcach mnóstwo, więc zaczynali nie tyle od zera, co od dużego minusa. Równie wielkim kłopotem, co kwestie finansowe, było pokonanie legendy grybowskiej, czyli „zemsty Grybowa”. Pierwszym krokiem do odbudowy zakładu, było odbudowanie zaufania przedsiębiorców, od których nabywali składniki do warzenia piwa, jak i tych, którym sprzedawali gotowy produkt. Kolejną sprawą byli konsumenci, którzy przez długi czas Browar w Grybowie kojarzyli z jego „zemstą”, śmiało można powiedzieć bardziej trucizną niż piwem. Iwan i Andrej Chovanec nie wiedzieli, z jakimi trudnościami przyjdzie im się zetknąć, ale nie poddali się. Zakasali rękawy i zaczęli pokonywać problem za problemem.
W końcu się udało. Choć sam zakład jako budynek stał od dawna, tak jego historię nowi właściciele zaczęli budować raz jeszcze od fundamentów. Kiedy pytałem Andreja o wątpliwości, co do jego przyszłości w Grybowie, wspomina że tych było dużo, ale to miłość do warzelnictwa zatrzymywała i ciągle zatrzymuje go w tym miejscu. Wtedy właśnie zrozumiałem czym jest ten tajemniczy składnik, którego w innych piwach piwach mi brakuje. Grybowski browar ma właśnie życie, którym Andrej obdarza go w każdym procesie tworzenia kolejnej partii. I to też trzeba zaznaczyć, Andrej proces warzenia piwa zamienił w sztukę tworzenia. Dla niego to nie jest zwykła praca, ale pasja, którą chce się z nami dzielić.

Tak, jak kiedyś za sukces Browaru Grybów odpowiedzialny był ród Paschków, tak teraz za sukces Browaru Pilsweizer odpowiedzialny jest ród Chovańców. Trzymajmy więc za nich kciuki, wszak drugiego takiego browaru u nas nie znajdziemy.
TOMASZ MIKOWSKI
Tel. (0-18) 445 34 31
Fax (0-18) 445 34 33
Adres: ul. Siołkowa 264 
33-330 GRYBÓW

Udostępnij: