„PIELĘGNACJA W DZIELNICY MASZYN” BARBER SHOP-fryzjer męski

 

"PIELĘGNACJA W DZIELNICY MASZYN" BARBER SHOP - fryzjer męski
Artykuł dostępny w 28 wydaniu miesięcznika gorliczanin.pl


Pielęgnacja w dzielnicy maszyn.

–  Dziesięcioletni staż Fire Cube świadczy o tym, że klienci są zadowoleni. Ty jednak na tym się nie zatrzymujesz. Jak myślisz, twój nowy pomysł się przyjmie? Mam na myśli oczywiście Fajrant Barber Shop, czyli męski fryzjer. Z tego, co mówiłeś, ta ścieżka kariery cię nie interesowała. Skąd w takim razie taki krok?
– Pierwszy raz styczność z barberem miałem w Irlandii, podczas pierwszego wyjazdu. W Polsce wówczas widziałem zwykłe salony damsko-męskie, gdzie klienci się zwyczajnie przelewali. A może bardziej klientki, bo mężczyźni trochę cichaczem wchodzili i byli traktowani po macoszemu. A tu proszę, Irlandia, barbershopy, gdzie strzyżenie lub golenie, to nie jest zwykły zabieg, ale rytuał. Poczynając od wystroju, przez wypicie kawy, czasem z dodatkiem whisky, przez masaż głowy i strzyżenie. Do tego zabiegi kosmetyczne.
– Myślisz, że gorlickim panom tego brakuje?
– Tu nie chodzi o to, czy to są Gorlice czy Kraków, a bardziej o czasy, w jakich żyjemy. Dzisiaj mężczyźni bardziej dbają o swój wygląd, więc stworzenie takiego miejsca, gdzie facet będzie mógł przyjść i nie tylko się obciąć, ale chwilę zrelaksować w fajnym klimacie, stało się dla mnie w pewny momencie priorytetem.
– Zadam to samo pytanie, co wcześniej. Sam ogarniałeś ten temat?
– Nad całością czuwała Kasia, moja partnerka. Bez niej byłoby ciężko. Mogę chyba nawet powiedzieć, że bez jej energii nie byłoby Fajrantu.
– Trzymajmy zatem kciuki, żeby się udało. Jeśli chodzi o lokalizację, wybrałeś Glinik. Czemu nie w Centrum?
– Ile jest salonów fryzjerskich w Centrum, a ile w Gliniku? Poza tym, śmiejemy się, to miejsce było przesiąknięte męskim klimatem już wcześniej, to ono nas wywołało.
– Czyli?
– Wcześniej był tu sklep z częściami samochodowymi. Wiesz, wchodziłeś i po prostu czułeś warsztat. Typowy męski klimat. Nawet ściany przeszły tak mocno zapachem gumy, że przez trzy miesiące musieliśmy wietrzyć pomieszczenia. No i sam remont, co kosztowało nie tylko sporo pracy fizycznej, ale i dużego nakładu finansowego.
– Co do wystroju, nie poszliście standardowo. Już na samym wejściu czuć specyficzny klimat. Nie mówię tu o oponach.
– Bo to ma być miejsce dla mężczyzny. Remont wykonaliśmy sami, a poszliśmy w wystrój nawiązujący do Glinika, jest tu trochę maszynowo. To ma być przede wszystkim miejsce, w którym po przekroczeniu progu, facet pomyśli: „Jestem u siebie”. Facet ma się tu poczuć jednocześnie swobodnie, ale i poczuć, że ktoś o niego zadba. Wizyta u nas ma być chwilą relaksu.
– Jako mężczyzna mogę to tylko potwierdzić, jest klimat. Jako klient, muszę przyznać, że właśnie ta otoczka wokół strzyżenia mocno mnie urzekła. Na wejściu jedna z dziewczyn zapronowała kawę, później masaż głowy i ostateczne strzyżenie. Wyszedłem z salonu, zastanawiając się, kiedy tam wrócę.
– O to właśnie chodziło.
– Nie mogłem jednak nie zauważyć trzech stanowisk.
– Docelowo ma być trzech fryzjerów. Na razie jest Bartek, obecnie prowadzimy wewnętrzne szkolenie kolejnej osoby, a później dołączy do nas trzeci człowiek. Całość składu wypełniają jeszcze dwie dziewczyny, które ogarniają zabiegi kosmetyczne. To jest też ważne, podchodzimy do tematu kompleksowo. Chcesz wymodelować włosy? Proszę bardzo. Manicure? Bardzo chętnie. Pedicure? Nie ma problemu.
– Fire Cube Tattoo 10 lat temu, teraz Fajrant Barber Shop, rzeczy, których w Gorlicach przed tobą nikt nie robił.
– Nie ma co ukrywać, że oba te salony wypełniają pewną niszę. Tatuaże w Gorlicach 10 lat temu były tematem tabu, kojarzyły się w pierwszej kolejności z więzieniem, mogę śmiało powiedzieć, iż przełamywałem ten stereotyp myślenia. Teraz Fajrant Barber Shop, gdzie mężczyzna otrzyma trochę pielęgnacji. Między nami mówiąc, spełniam swoje pasje, mówiąc językiem biznesowym, spełnianiam oczekiwań klientów.
– Aż ciekawi mnie, co wymyślisz za 10 lat.

Udostępnij: